Wielka Wieś ma 600 lat


Biskup tarnowski Andrzej Jeż 28 czerwca osobiście złożył życzenia mieszkańcom Wielkiej Wsi z okazji pięknego jubileuszu 600-lecia istnienia miejscowości. Odprawił również Mszę św. w intencji minionych, obecnych i przyszłych pokoleń oraz poświęcił dwie kaplice i krzyż.

– Już w ubiegłym roku w styczniu zaprosiliśmy księdza biskupa na tę uroczystość. Ona sama, ze względu na pandemię koronawirusa, ma wymiar przede wszystkim religijny. Chcemy dziękować Panu Bogu za 600 lat istnienia Wielkiej Wsi, za wszelkie dobro, które działo się na tej ziemi, przeprosić za to, co złe, i prosić o błogosławieństwo Boże na następne lata – mówi ks. Roman Miarecki, miejscowy proboszcz.

Biskup tarnowski 28 czerwca odprawił Mszę św. w intencji minionych, obecnych i przyszłych pokoleń Wielkiej Wsi. Koncelebrowali ją wraz nim m.in. ks. dziekan Jan Gębarowski oraz pierwszy proboszcz parafii i budowniczy miejscowego kościoła ks. Kazimierz Markowicz. Biskup poświęcił także odnowioną kaplicę cmentarną z freskiem Chrystusa Zmartwychwstałego na frontowej ścianie oraz nowy pokaźny krzyż kainerowy. Ponadto poświęcił znajdującą się w dolnym kościele kaplicę pw. Błogosławionych Męczenników wraz z całym jej wyposażeniem. Służy przede wszystkim osobom starszym i niepełnosprawnym.

Pasterz Kościoła tarnowskiego dziękował parafianom za te dzieła. Przekonywał, że myśl o wieczności i eschatologii pozwala żyć pełniej i zachować mądrość życiową. Wyraził wdzięczność także za kaplicę męczenników – bł. ks. Romana Sitki i bł. o. Zbigniewa Strzałkowskiego. – To są nasi rodacy, z tych ziem zrodzeni – przypomniał.

Mówił, że setki razy przejeżdżał przez Wielką Wieś. – Widzę, jak Wielka Wieś się zmienia, rozwija, pięknieje. To cieszy – dodał. W homilii sporo mówił o historii tego miejsca, która sięga o wiele głębiej niż świętowane dziś 600 lat. Może i nawet czasów przedchrześcijańskich. Niezbadane ślady na Panieńskiej Górze wskazują, że już wtedy była ośrodkiem kultu. Wszystkie te i kolejne pokolenia decydowały o historii tego regionu i jego obecnych mieszkańcach. – To wielkie dziedzictwo – przypominał biskup, podkreślając, że nie wolno o nim zapominać.

– Wiemy, co dzieje się z drzewem, któremu podcina się korzenie. Usycha i pada nawet najpotężniejsze. To jest problem dzisiejszej Europy, która odcięła się od korzeni chrześcijaństwa, kultury greckiej, rzymskiej – wyliczał, dowodząc, że na upadek kolejnych cywilizacji nie miały większego wpływu kryzysy gospodarcze, ale problemy w wymiarze moralnym, utrata podstawowych wartości ludzkich i duchowych. – Czy pokolenie, które przejmuje to dziedzictwo i tworzy następny pierścień drzewa istnienia naszej miejscowości, będzie mocne? – pytał mieszkańców, wskazując, że to właśnie każde następne wzmacnia drzewo, sprawia, że ono się rozrasta i potężnieje.

Hierarcha wyraził wdzięczność parafianom za troskę o różne wymiary życia miejscowej wspólnoty – gospodarczy, kulturowy i duchowy. O każdym z nich mówił pochlebnie, dziękując za troskę o dwór Stadnickich, w którym obecnie znajduje się plebania i jej utrzymanie jest niebagatelnym wysiłkiem dla niewielkiej parafii, ale świadomej swojego dziedzictwa. Zwracał uwagę na przekaz zwyczajów i tradycji w domach i rodzinach. Dziękował za zaangażowanie w powstanie parafii i budowę kościoła.

– Gorąco życzę wszelkiej pomyślności na kolejne lata dziejów Wielkiej Wsi, ale nade wszystko życzę Wam, abyście zawsze stawiali w swoim życiu Pana Boga na pierwszym miejscu, wszystko inne wtedy będzie na właściwym miejscu – mówił do obecnych na uroczystości parafian.

Jak zapewniła miejscowa sołtys Aneta Kawa, w przyszłym roku, jeżeli będzie taka możliwość, odbędzie się dopełnienie dzisiejszej uroczystości z odsłonięciem pamiątkowej tablicy i częścią artystyczną. Potężny głaz, na którym umocowana została tablica, już pięknie prezentuje się przy miejscowym domu ludowym. Powstał z inicjatywy lokalnego Stowarzyszenia „Panieńska Góra”. Ono także wydało na okoliczność 600-lecia książkę pt. „Wielka Wieś – wczoraj i dziś”. Parafianie wręczyli ją biskupowi razem z obrazkiem przedstawiającym kościół na tle Panieńskiej Góry.

To z nią wiąże się wiele legend i wydarzeń, którym nawet Wojnicz zawdzięcza swą nazwę. Legenda bowiem mówi, że nazwa Wojnicz wzięła się od wydarzeń z XI w., kiedy tu właśnie schroniły się żony wojów Bolesława Śmiałego. Mężowie po dwuletniej wyprawie na Kijów, dowiadując się o niewierności swoich żon, zapragnęli zemsty. Postanowili je wraz z kochankami zgładzić. Na pamiątkę tej wojenki król założył miasto i nazwał je Wojniczem.

Ta romantyczna, krwawa i dramatyczna legenda tak bardzo spodobała się Sewerynowi Goszczyńskiemu, poecie, który przez kilka miesięcy przebywał w Mikołajowicach we dworze Wojciecha Tetmajera, że poszedł jej tropem. Ten zaprowadził go na Panieńską Górę, gdzie żony rycerzy miały uciec. Opisał to w 1832 r. w „Dzienniku podróży do Tatrów”, który jest uważany za pierwszy polski przewodnik turystyczny.

AUTOR: BEATA MALEC-SUWARA

Fot. UM Wojnicz