Oddali cześć brytyjskim lotnikom

W piątek, 3 sierpnia w pod Pomnikiem Lotników Alianckich w Dębinie Zakrzowskiej odbyły się uroczystości upamiętniające zestrzelenie brytyjskiego Halifaxa – samolotu lecącego z pomocą dla walczącej Warszawy. W uroczystości wzięli udział  Przewodniczący Rady Miejskiej w Wojniczu Sebastian Wróbel, radni gminy, burmistrz Jacek Kurek, sekretarz gminy Agnieszka Sękowska-Lenart, przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Wojnickiej, Ochotniczej Straży Pożarnej, Koła Pszczelarzy w Wojniczu, sołectwa Dębina Zakrzowska oraz harcerze.

Pamiętny lot miał miejsce nocą z 4 na 5 sierpnia. Z pomocą polskiemu ruchowi oporu pośpieszyło wtedy czternaście załóg: siedem polskich i tyleż brytyjskich pilotujących Liberatory i Halifaxy. Łącznie miały one zabrać nad Polskę 135 zasobników i 126 paczek. Pierwotnie celem zrzutu miała być ogarnięta powstaniem Warszawa, później jednak brytyjskie dowództwo zmieniło rozkazy i zezwoliło na lot wyłącznie nad placówki zrzutowe poza miastem. Samoloty wystartowały o 19:45 w kilkuminutowych odstępach z bazy w Brindisi we Włoszech. Z misji tej nie wróciły cztery maszyny. Jedna z nich została zestrzelona w Dębinie Zakrzowskiej.

Załoga, którą tworzyło siedmiu młodych Brytyjczyków w wieku od 19 do 29 lat, prawdopodobnie dotarła na miejsce zrzutu i szczęśliwie go dokonała. Niestety, w drodze powrotnej została zestrzelona, przy czym nie wiadomo, czy stało się to za sprawą niemieckiego myśliwca, czy też artylerii przeciwlotniczej, która tej nocy miała prowadzić silny ostrzał. Trafiony Halifax, płonąc, zniżał lot. Prawdopodobnie jego pilot próbował lądować. Niestety, dla maszyny ze sporym zapasem paliwa na tak długi lot było to zadanie niemożliwe do wykonania. Samolot przewalił się nad domami Dębiny Zakrzowskiej, otarł o drzewa i opadł na pole, od razu eksplodując i budząc trwogę wśród mieszkańców. Pożar trwał do niedzielnego poranka. Wrak otoczyli szczelnym kordonem Niemcy, spenetrowali go, a następnie pozostawili. Cała załoga zginęła. Ciała trzech oraz zwęglone szczątki czterech pilotów pogrzebał jeden z mieszkańców we wspólnej mogile, tuż przy wraku. 3 maja 1945 dokonano ich ekshumacji i pochowano na cmentarzu w Wojniczu, jednak kilka lat później – po ponownej ekshumacji – odbył się ponowny pochówek na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Obecny Pomnik Lotników Alianckich stoi około 30 metrów od miejsca katastrofy.

Fot. – Michał Plichta