Fantastycznie w kinie „Wawel”


W niedzielny wieczór 20 listopada, gdy jak wiadomo ciemno, wietrznie, ponuro, wrona gdzieniegdzie kracze i puchają puchacze* grupa teatralna „Fantastycznie” przedstawiła w wojnickim kinie „Wawel” widowisko zaduszkowe „Dziady, zjawy i ballady” według tekstów Adama Mickiewicza, w reżyserii Ewy Kłusek. Pokaz był drugą prezentacją spektaklu. Po raz pierwszy pokazano go rok temu 25 listopada 2010 r. w Pałacu Dąmbskich. Młodzi pasjonaci działają przy Publicznym Gimnazjum w Wojniczu. W niedzielę wystąpili w składzie: Ania Adamek, Paulina Batko, Monika Blacha, Ola Gryl, Magda Jewuła, Ania Król, Małgosia Król, Paulina Łabuda, Magda Mika, Irek Mosio, Beata Przeklasa, Konrad Stus i Krzysztof Niedzielski. Poniżej prezentujemy galerię zdjęć ze spektaklu a także refleksje pani Ewy Kłusek oraz jej podopiecznych.

AC

*Lilije A. Mickiewicz

Fot. GMW Studio M.Plichta

 

„MICKIEWICZ JEST THE BEST”

          Zacznę od tego,  że lubię swoją pracę! Zarówno tę codzienną nauczycielską, jak i zabawę w teatr ze swoim gimnazjalnym zespołem. Celowo użyłam rzeczownika „zabawa”, bo tworzenie z młodymi ludźmi nowej, scenicznej rzeczywistości przynosi mi wiele radości. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej – jestem przecież dla nich punktem odniesienia, bacznie mnie obserwują, ode mnie uczą się nastawienia do sztuki i do siebie. Nie mogę się wymądrzać, kreować na skończoną znawczynię  teatru, bo w ten sposób naraziłabym się na śmieszność i niechęć.

         Nie stosuję żadnej selekcji, jeżeli chodzi o uczestnictwo  w zajęciach . Wychodzę z założenia, że każdy powinien mieć możliwość wyrażania i potwierdzania siebie, przełamywania swoich ograniczeń, eksponowania swojej osoby na tle szerokiej szkolnej rzeczywistości, rozwijania twórczego potencjału.

         Inspirujemy się nawzajem. Zaprezentowane wojnickiej publiczności  „Dziady, zjawy i ballady” nie powstałyby bez entuzjazmu i zapału moich młodych podopiecznych. Kiedy w zeszłym roku szukałam pomysłu na nowy spektakl, usłyszałam na jednych z zajęć hasło: „Mickiewicz jest the Best!”  Odebrałam je jako przyzwolenie na ponowne  napisanie czegoś, co  nawiązywać  będzie do polskiego romantyzmu. Bardzo mnie to ucieszyło, bo po głowie chodziły mi już jakieś świtezianki, panie zabijające pana, martwiece, guślarze i ten cały ludowo – romantyczny sztafaż, ale obawiałam się, że mogą mieć go dość. Dwa lata wcześniej wystawialiśmy przecież „Dziady” w pałacu Dąmbskich, potem była „Balladyna”. Obawiałam się, czy ich nie zamęczę i nie zanudzę wieszczami,  a tu – niespodzianka!

      Profesjonalne teatry nastawione są na artystyczny produkt,  jak najlepsze recenzje krytyków, nagrody. Nam również jest miło, gdy przygotowane widowisko zdobywa uznanie widzów, gdy nas oklaskują, chwalą, ale proszę mi wierzyć – największą radość przynosi  wspólna praca nad przedstawieniem, razem spędzony czas, próbowanie poszczególnych scen, czasem gafy i pomyłki, rozmowy bardziej i mniej poważne, przymierzanie kostiumów, oswajanie przestrzeni scenicznej – wszystko to, czego nie widać  podczas premiery.

         Możliwość  zaprezentowania się na deskach wojnickiego kina, które na jeden z  listopadowych wieczorów stały się deskami teatralnymi, była dla naszego zespołu niezwykłym przeżyciem. Dziękujemy wszystkim, którzy zechcieli nas obejrzeć, posłuchać, wspólnie z nami  zamyślić się  i wzruszyć, a przede wszystkim pani doktor Ewie Aloksie za zainicjowanie całego przedsięwzięcia, życzliwość, wsparcie duchowe i słodyczowe , panu Stefanowi Wełnie – dyrektorowi Gminnego Ośrodka Kultury za  miłe przyjęcie, dbanie, by  podczas  sobotnich prób nie było nam zimno;  za to, że nie raz i nie dwa siadał w kącie kina i obserwował z życzliwością, co  „wyprawiamy”.  Za znakomite oświetlenie i nagłośnienie spektaklu oraz plakaty i pomoc w tworzeniu scenografii uznanie należy się panom: Radkowi Jawornikowi i Tadeuszowi Apryjasowi.

     Teatr to znajomość form i świadomość  ich wyboru. To cechy profesjonalistów, ale  po doświadczeniu pracy z występującymi w „Dziadach, zjawach i balladach” , jestem przekonana, że taki stan, poziom „świadomości teatru” można osiągnąć  również  w pracy z młodzieżą. 

Ewa Kłusek

 

Pomimo że od września chodzę do liceum i mój przydział czasu wolnego troszkę się zmniejszył, chętnie podjęłam wyzwanie ponownego wystąpienia w przedstawieniu pt. „Dziady, zjawy i ballady”, ponieważ uwielbiam dzieła Mickiewicza. Leśmiana oraz nastrój tajemniczości, który towarzyszy ich prezentowaniu  i bez wątpienia nie opuszczał zarówno aktorów jak i publiczności przez cały spektakl. Przedstawienia naszego zespołu zawsze są niezwykle magicznym i przenoszącym do innej rzeczywistości widowiskiem, po obejrzeniu którego  nawet w najbardziej zgorzkniałym widzu iskierka romantyzmu przeradza się w płomień zrozumienia i chęci poznania innej, tej przedstawianej na scenie rzeczywistości. Uwielbiam też spotykać się ze starą ekipą zawsze uśmiechniętych, choć nie zawsze rozgarniętych artystów J , mam wtedy wrażenie, że wracam do najwspanialszych chwil na scenie. 

Wracam do miejsca, gdzie nic nie przemija, nic nie ginie w niepamięci. Na próbach lubię też porozmawiać z panią Ewą Kłusek, która otwarła moje myśli na sztukę życia każdą chwilą i czynienia jej bardziej niesamowitą. Czasem jednak wszyscy dostajemy od pani  upomnienia, ale właśnie dzięki nim nie schodzimy z dobrej drogi artystycznej i wciąż dążymy do profesjonalizmu.

Bardzo podobało mi się to przedstawienie w kinie, ponieważ jako fantastyczna ekipa potrzebowaliśmy tej przestrzeni, by widowisko wypadło jeszcze lepiej. Sporą rolę odegrało też nagłośnienie. Momenty przechodzenia od szeptu do krzyku, których było niemało, zrobiły ogromne wrażenie na widzach. Osobiście mogę napisać, że jestem dumna ze swojego udziału w tym przedsięwzięciu, ponieważ scenariusz był niezwykle porywający, nastrój tajemniczy i urzekający, a ekipa zgrana i udana :).

 Magdalena Mika

 

Wiadomość, że  po raz drugi  będziemy  grac   zaduszkowe widowisko, bardzo mnie ucieszyła. Najbardziej podekscytowany byłem faktem,  że razem z moimi FANTASTYCZNYMI kolegami i koleżankami z zespołu  teatralnego, będziemy mieli szansę jeszcze raz  coś  wystawić na scenie w ubiegłorocznym składzie, ponieważ większość z nas w zeszłym roku skończyła gimnazjum i udała się do szkół średnich. Wszyscy w czerwcu szczerze żałowaliśmy, że ten wspaniały, ponad dwuletni okres naszych cotygodniowych zajęć, wyjazdów i występów się skończył.
Stało się jednak inaczej.  Pomimo większej liczby obowiązków udało nam się znaleźć czas, aby powspominać dawne czasy   prób, ćwiczeń,   żartów, a przede wszystkim możliwości  „obcowania ze sztuką”, bo  ten  frazeologizm  stał się  głównym mottem naszej grupy.
Powoli zaczynam rozumieć znane przysłowie: „Wszystko co dobre, szybko się kończy”. Jestem przekonany, że w przyszłości często będę powracał wspomnieniami do chwil spędzonych w grupie teatralnej, która nie przez przypadek nosi nazwę „Fantastycznie”. Bardzo się cieszę, że  trud i wysiłek, który włożyliśmy razem z naszą opiekunką p. Ewą Kłusek  zaowocował entuzjastycznym przyjęciem ze strony widowni, bo dla aktora, nie ma nic przyjemniejszego od gromkich braw publiczności!

 Irek Mosio